w krakowie już wiosna i świeci słońce. zawsze napawa mnie to większą chęcia do czegokolwiek i ogólnie dobrym humorem i pozytywnym nastawieniem do otoczenia. wracając z zajęc planowałam sobie popołudnie i weekend i okazało się, że mam tyle rzeczy do zrobienia! wcale mnie to nie martwi. wręcz przeciwinie! cieszę się, że będę mogła jakoś pożytecznie wykorzystać czas, a rzadko mi się to zdarza, ap rzynajmniej takie mam odczucie.
zastanawiałam się też trochę nad lenistwem i typowym "nie chce mi się". czasami naprawdę nie chce mi się i wiem, że jak czegoś nie zrobię to nie ucierpię na tym ani trochę. ale co się dzieję w momencie kiedy nie chce mi się robić rzeczy, które są naprawdę dobre, rozwijające, ciekawe, radosne, nadzwyczajne, niepowtarzalne? nie można "nie chce mi się". tyle rzeczy przechodzi nam koło nosa, bo wydaje nam się, że wymagają za dużo zachodu. NIEPRAWDA! najtrudniej jest zacząć, a potem już samo idzie. ja zamierzam spróbować "chce mi się".